środa, 15 kwietnia 2026

Przejście Merkurego przez znak Ryb - 2 lutego – 15 kwietnia 2026

 Przejście Merkurego przez znak Ryb (2 lutego – 15 kwietnia 2026) z retrogradacją w dniach 27 lutego – 21 marca skłoniło mnie do zatrzymania się i podsumowania tego czasu.

Jako praktykująca Astrolożka od wielu lat obserwuję, w jaki sposób planety, a szczególnie światła – Słońce i Księżyc – wpływają na moje życie. Nie tylko „co przynoszą”, ale jak realnie uruchamiają zdarzenia, procesy i emocje w codzienności.

Zwykle mówi się o tym, co dana planeta ma przynieść. Ja jednak uczę się i uczę innych, że równie ważne – a może ważniejsze – jest podsumowanie tego, co już się wydarzyło.

Merkury – planeta komunikacji, myślenia, informacji, ruchu, drobnych spraw i codziennych decyzji – w znaku Ryb traci swoją klarowność. Wchodzi w przestrzeń rozmycia, intuicji, niedopowiedzeń. Ryby – znak dwunasty, zmienny, wodny, podwójny – wprowadzają miękkość, ale też chaos i brak uchwytności.

Jak ten czas przejawił się w moim życiu?

Przede wszystkim – zapominanie i rozproszenie. Gubiłam telefon, okulary, rzeczy potrzebne do zajęć. Jako nauczycielka Tańca Brzucha zapominałam wachlarzyków, a kulminacją było dosłowne „rozpadanie się” stroju – kot wygryzł dziurę w bluzce, zgubiłam element kostiumu, a buty (a przecież Ryby to stopy) po prostu rozkleiły się, a podeszwy pękły.

Działałam! Kupiłam materiały na nowe materiały, oddałam je do uszycia dwóch strojów do Tańca Brzucha. I tutaj kolejny symboliczny moment: po kilku tygodniach (już po wyjściu Merkurego z retrogradacji) krawcowa zadzwoniła, że źle obliczyła materiał i trzeba go dokupić. Niedokładność, opóźnienie, korekta.

W pracy – sytuacje nietypowe. Na początku lutego zapisały się trzy osoby na kurs, po czym wszystkie zrezygnowały po miesiącu. To rzadkie zjawisko w takiej skali. Jedna z klientek zapisała się na kurs… i o nim zapomniała, a ja zgubiłam zapis naszych terminów. W efekcie powstała miesięczna przerwa, która – jak się okazało – była potrzebna nam obu.

Organizacyjnie – rozmycie energii. Spotkanie dla ponad 10 osób zakończyło się obecnością zaledwie jednej piątej zapisanych. Energia wydarzenia po prostu się rozpłynęła.

Materialnie – przepływy finansowe były nieprzewidywalne. Pieniądze pojawiały się i znikały w trudny do uchwycenia sposób. Jednocześnie pojawiły się nadpłaty, z których mogłam skorzystać. To bardzo charakterystyczne dla tej energii – coś się rozpuszcza, ale coś innego się odsłania.

Z obserwacji innych osób: pojawiały się nagłe wypowiedzenia pracy, nawet kilka jednego dnia. Decyzje podejmowane pod wpływem emocji, często bez wcześniejszego planu.

W relacjach – więcej rozmów o duchowości, o wierze, o tym, co niewidzialne. O Aniołach, o sensie, o tym, co prowadzi nas poza logiką. I ukrytych, rozmytych intencjach miłosno - sexualnych.

Ten czas był dla mnie jednocześnie osłabiający i kończący. Rozpuszczający stare formy, pokazujący, co nie działa, ale też otwierający przestrzeń na coś nowego – choć jeszcze nie do końca uchwytnego.

Dlatego chcę Was zachęcić do czegoś więcej niż tylko czytania prognoz.

Obserwujcie.
Zapisujcie.
Łączcie fakty.

Astrologia to nie tylko „co będzie”, ale przede wszystkim świadomość tego, co jest i co już się wydarzyło.

Czasem retrogradacja nie zabiera – tylko porządkuje.
Czasem chaos nie jest błędem – tylko etapem przejścia.

Warto pracować z Astrologią na co dzień. Uczyć się swojego horoskopu. Korzystać z Efemeryd. Obserwować ruch świateł i planet w odniesieniu do własnego życia.

Pozdrawiam Was serdecznie na tej naszej Astrodrodze,
Dorota Hołownia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz